Zdobyła już 7 szczytów i chce pobić rekord Martyny Wojciechowskiej

Zdobyła już 7 szczytów i chce pobić rekord Martyny Wojciechowskiej

Instagram @silamarzen_milkiraulin

Kobieta, która absolutnie niczego się nie boi. Miła Raulin w 2017 roku chce zostać najmłodszą Polką, która zdobędzie Mount Everest.

 

#dzieńdobryPolsko

Kadr z nagrania #dzieńdobryPolsko

33-letnia Miła Raulin z wykształcenia jest magistrem trakcji elektrycznych. W zawodzie (i to na etacie) pracuje do dnia dzisiejszego. A jednak znajduje czas na kolejną pasję, jaką są góry i realizację swojego projektu Siła marzeń. Jeśli uda jej się zrealizować plan - zdobyć Masyw Vinsona i szczyt Mount Everest, to pobije rekord Martyny Wojciechowskiej, która 22 stycznia 2010 roku zakończyła zdobywanie Korony Ziemi, wspinając się na wszystkie najwyższe góry siedmiu kontynentów. Miała wtedy 36 lat.

Na Antarktydzie Miłka chce się pojawić już za kilka dni, 18 grudnia. W wywiadzie dla #dzieńdobryPolsko Telewizji WP zaznaczyła, że wszystko zależy od głowy, ponieważ to ona nakłania organizm do wysiłku oraz wsparcia finansowego, gdyż są to bardzo drogie wyprawy:

– Siedem szczytów za mną. Pozostały mi dwa: Masyw Vinsona i Everest, taka wisienka na torcie. Wszystko zależy od tego, jak dopisze wsparcie finansowe. Jeśli się uda to w przyszłym 2017 pojadę na Mount Everest. Będę wtedy miała 34 lata. Siła marzeń jest absolutnie gigantyczna. Jak się jej pomaga i ją podkręca to wszystko się realizuje. Nie trenuję codziennie, jak powinien trenować sportowiec. Pracuję na etacie i mam wyjęte 9 godzin z dnia. Ale wiem, że bez treningów się nie da. Cały rok staram się być aktywna, trenuję, biegam maratony i półmaratony. Ale to nie jest taka ilość wysiłku jaka powinna być. Jednak uważam, że organizm ma pewną pamięć. Co mu zadajemy to sobie wgrywa na taśmę. Jednak strasznie ważna jest psycha i czy ma się wewnętrznego uparciucha. Ja chyba go mam. Jestem rodowitą Kaszubką. A Kaszubi tak mają, że nigdy nie odpuszczają. Przygotowuję się technicznie, fizycznie, ale wszystko w granicach możliwości, na tyle na ile pozwala mi czas. Głowa jest bardzo ważna, jak się idzie na górę, by nie opanował nas strach. Ale nie można też być chojrakiem. Głowa bardzo dużo potrafi zrobić. Sam fakt, że kobiety rodzą dzieci. Uważam, ze jest to wielkim wyczynem. To jest podstawa, by osiągać sukces i realizować cele. Ciało powinno być przy tym wytrenowane i sprawne. Jedna góra pogroziła mi już palcem. To był Elbrus. Jak zaczęłam chodzić po górach to miałam wielkie przekonanie, że już teraz, dzisiaj muszę na nie wejść. A tak nie jest. To góry dyktują warunki. Teraz nauczyłam się już z nimi gadać. 

Życzymy powodzenia w zdobywaniu najwyższych szczytów!

RadioZET.pl

Komentarze