Wybierz swoją biegową drogę

Wybierz swoją biegową drogę

Zaczęłaś biegać? Podniosłeś już swój tyłek z kanapy, ruszyłaś na pierwsze wybiegania? Wspaniale!

Ale co dalej?

Jak w każdej dziedzinie życia – masz tysiące możliwości do wyboru. Ja zachęcam Cię do wyboru jednej: swojej własnej.

Możesz biegać po kilka kilometrów w pobliskim lesie i nigdy nie zobaczyć innego biegacza.

Możesz dołączyć do jednej z tysięcy śmigających po naszym kraju grup biegowych. Biegać w gronie znajomych, przyjaciół.

Możesz biegać tak, jak się czujesz. Nie mierzyć dystansu, tętna i tempa.

Możesz zrywać się bladym świtem.

Możesz biegać dopiero po zachodzie słońca.

Możesz sprawdzać każdy parametr swojego biegu, robić notatki, statystyki, biegać według planów treningowych.

Możesz brać udział w masowych biegach, być częścią potężnego organizmu, jakim jest tłum biegaczy opanowujący centrum wielkiego miasta.

Możesz wybrać biegi górskie, w których startuje niewielu uczestników. Tam raczej nie ścigasz się z innymi, przez przeważającą część czasu jest sama ze sobą.

Możesz biegać dla samej przyjemności biegania, dla dobrego samopoczucia. Niewiele kilometrów, w sam razy tyle, by mieć dobrą kondycję. Wykorzystasz w pokonywaniu udręk dnia codziennego.

Możesz aplikować sobie codzienne treningi, zajeżdżać się tempówkami i robić wyciskające z Ciebie ostatnie poty podbiegi.

Możesz kupić sobie tanie buty w dyskoncie, włożyć starą bawełnianą koszulkę i tak pokonywać tysiące kilometrów.

A jeśli Cię stać, możesz co miesiąc kupować nową parę markowych butów. A oprócz tego obkupić się od stóp do głów we wszystkie gadżety, jakie podsuną Ci biegowe sklepy.

Możesz wszystko. I nikt nie powinien Ci mówić, jak masz biegać.

Ja zachęcam Cię tylko do jednej rzeczy: nie słuchaj nikogo. Nie daj się zwodzić, nie ulegaj modom, wpływom, owczemu pędowi.

1445957_40602605

Nie słuchaj żadnych guru, którzy mówią Ci, co masz robić.  

Wielu z nas patrzy na tempo. Inni patrzą na elitarność bądź egalitarność biegów. Dla innych najistotniejszym kryterium są pieniądze albo pozycja w gronie znajomych/rywali. Jeśli Cię to kręci, to się w to baw. A jeśli Cię to nie bawi, to szukaj własnej drogi gdzie indziej.

Niechcący możesz stać się niewolnikiem kolejnych życiówek, możesz poczuć na sobie presję brania udziału w zbyt dużej ilości biegów, możesz automatycznie przekładać na bieganie zależności, hierarchie i relacje z pracy. A przecież nie o to chodzi.

Możesz też zamknąć się na własnym podwórku, we własnym schemacie i możesz nigdy nie spróbować czegoś nowego. W ten sposób może ominąć Cię przygoda życia.

Nie zamykaj się. Wszystko Ci wolno. Spróbuj każdego rodzaju biegania. Każdy smakuje inaczej, w każdym możesz znaleźć coś dla siebie.

Zajrzyj to tu, to tam. Wpadnij na chwilę, rozeznaj się. Zmieniaj zdanie, rób szalone rzeczy, wykop się ze strefy komfortu. A potem spytaj sama siebie – czy to jest to, co mnie kręci? Czy odnajduję się w tych okolicznościach?

Spróbuj, posmakuj, przefiltruj przez siebie i podejmij właściwą decyzję.

Nie pozwól tylko, by ktoś czy coś zabrało Ci przyjemność z biegania.

Przyjemność jest najważniejsza.

Którą drogę wybrałeś?

1424517_21284770 (1)

Komentarze