PZU Festiwal Biegowy – bieganie górą!

PZU Festiwal Biegowy – bieganie górą!

„Miasteczko biegaczy” – taki tytuł nosił film dokumentalny opisujący losy wybitnych afrykańskich biegaczy. Nadszedł moment, w którym można powiedzieć, że my też mamy nasze własne Miasteczko Biegaczy. Krynica-Zdrój, bo o tym miasteczku mowa, na kilka dni stała się stolicą polskiego biegania.

Pierwszy Festiwal Biegowy w Krynicy-Zdroju odbył się w 2010 i w ciągu zaledwie kilku lat zrobił potężne zamieszanie w naszym biegowym światku. Z roku na rok rosła liczba uczestników i zwiększała się liczba konkurencji, w których mogli wystartować. Organizatorom nie brakowało pomysłów i energii, żeby uczynić festiwal coraz bardziej atrakcyjnym. A patrząc na PZU Festiwal Biegowy w roku 2014 można już być pewnym, że to największe biegowe święto w Polsce.

Wystarczy wjechać do miasta, by przekonać się, że niemal wszyscy mijani ludzie to albo biegacze, albo ich rodziny i kibice, albo dzielni organizatorzy. Biegacze startują towarzysko lub śmiertelnie serio na dystansach od 300 metrów (dla najmłodszych) po 100 kilometrów (Bieg 7 Dolin w randze Mistrzostw Polski w biegach górskich).

Wszystko zaczęło się już w piątek od Biegu Małopolski. Jeszcze tego samego dnia rozegrano 5 biegów na różnych dystansach (w tym Bieg Nocny).

Sobota rozpoczęła się od mocnego uderzenia – o 3. nad ranem na trasę wyruszyli zawodnicy mający przed sobą 100 kilometrów po górach. Zaraz po nich ruszyły krótsze dystanse (66 i 36 kilometrów). Gdy największe twardzielki i najwięksi wymiatacze śmigali po trasie, na krynickim deptaku trwało biegowe święto.

DSC03918

Od biegania właściwie nie można się było opędzić. Krynicki deptak przypominał biegowy park rozrywki, w którym głodny doznań biegacz dostaje wszystko, czego najbardziej pragnie. To tutaj mieści się start i meta każdego biegu.

Masz chęć na zakupy? Wbijaj na biegowe targi. Chcesz pokibicować kolegom? Masz długą, ostatnią prostą, żeby dodać im tchu. Chcesz poobracać się wśród biegowych celebrytów? Yared Shegumo chciałby w życiu przebiec tyle kilometrów, ile tysięcy zdjęć zrobiono sobie z nim w Krynicy.

DSC03943

Chwilę po dwunastej w południe na mecie zameldował się Marcin Świerc, który z czasem 9 godzin i 9 minut pewnie wygrał rywalizację na 100 kilometrów. Zaledwie godzinę i 11 minut później przez metę przebiegła Magdalena Łączak, która wygrała rywalizację wśród kobiet.

Przez kolejne godziny na metę docierali kolejni biegacze, niektórzy słaniali się na nogach, czasami potrzebna była pomoc medyczna. Niektórzy z nich mocno odczuli trudy biegu i musieli poddać się wcześniej. Z kilkoma takimi biegaczami rozmawiałem, jeden z nich wykręcił kolano, dotarł do wiejskiego sklepu i wykupił w nim cały zapas lodu.

Przykładając zmrożony worek do kolana przetrwał jeszcze kilka kilometrów, po czym musiał się poddać. Zaledwie kilkanaście kilometrów przed metą... Chwała zwycięzcom i chwała zwyciężonym.

DSC03969

W sobotę uczestnicy PZU Festiwalu Biegowego wystartowali także w Życiowej Dziesiątce. Na czym polegał ten bieg? Otóż niemal cała jego trasa biegnie z góry na dół. Mając ułatwione zadanie wielu uczestników pojawiło się na mecie z nowymi rekordami życiowymi.

Rozegrano także kilka konkurencji dla dzieci, czyli tzw. Bieg Deptaka. Wielkie emocje udzieliły się także dzieciom, rywalizacja była zaciekła. Niektórym dzieciom nie w smak było ściganie, dlatego do mety dotarły na rękach swoich rodziców.

DSC03907

Przed startem Minimaratonu rozgrzewkę poprowadziła Beata Sadowska. Była to rozgrzewka dla wszystkich biegaczy, ale także dla Beaty, która w niedzielę rano miała wystartować z programem Aktywnie Bardzo w Radiu ZET.

W niedzielę o 7:00 rano, gdy deptak był jeszcze pusty, Beata rozpoczęła swoją pierwszą audycję. Mieliście okazję usłyszeć w niej m. in. Yareda Shegumo (polski wicemistrz Europy w maratonie), Iron Mana - Artura Kurka i Piotra Glena – Dyrektora ds. Zaangażowań Społecznych grupy PZU.

DSC03997

Z minuty na minutę deptak wypełniał się biegaczami, a o 8:30 zaczęło się odliczanie. Najpierw razem wystartowali uczestnicy Maratonu i Półmaratonu Koral, a chwilę po nich ruszyła Sztafeta Maratońska i uczestnicy konkurencji Iron Run – brali w niej udział śmiałkowie, którzy zdecydowali się przebiec 8 krynickich konkurencji – łącznie w trzy dni pokonali ok. 117 kilometrów! W maratonie zwyciężyli Kenijczyk Joel Maina Mwangi i Węgierka Tunde Szabo (4. miejsce open!). W konkurencji Iron Run zwyciężył Jarek Gniewek.

O godz. 9:00 Beata zakończyła program i niedługo po tym sama ruszyła pobiegać po krynickich wzgórzach.

Czy było warto pojechać do Krynicy? Nie będę bawić się w przydługie podsumowania, niech jako puenta posłużą słowa znanego warszawskiego biegacza Daniela, który zaraz po powrocie do domu powiedział: „Ja chcę z powrotem do Krynicy! Chcę biegać po górach!!! Mamoooo!!!”

Komentarze