Maratończyku - zachowuj się! Tych zasad musisz przestrzegać!

Maratończyku - zachowuj się! Tych zasad musisz przestrzegać!

Do startu 36. PZU Maratonu Warszawskiego zostało 6 dni. Na pewno nie poprawisz swojej formy ani nie zdążysz jej stracić – na to był czas wcześniej. Ale jest jeszcze jedna rzecz, którą możesz poprawić: swoje zachowanie.

Wszystko wskazuje na to, że w 36. PZU Maratonie Warszawskim wystartuje ponad 10 tysięcy biegaczy. To absolutny rekord, jeśli chodzi o frekwencję w polskim maratonie. W wielkiej masie żądnych wrażeń biegaczy sporo będzie debiutantów, sporo będzie także biegaczy, dla których będzie to dopiero drugi start na królewskim dystansie.

"

W takiej masie mniej lub bardziej doświadczonych biegaczy łatwo odpłynąć, łatwo się zapomnieć, a skupiając się na własnym rezultacie łatwo zapomnieć o innych.

"

A tymczasem przy bieganiu maratonów też obowiązują pewne zasady. Oczywiście za złamanie ich nikt Was nie zdejmie z trasy ani nie zdyskwalifikuje, ale w dobrym tonie jest mieć szacunek do biegających koleżanek i kolegów oraz stosowanie się do zasad, które wymieniam poniżej. Poczytajcie, przemyślcie, a później ruszcie na podbój świata!

1. Samochód? Na co Ci to?

Wpadłeś na pomysł, żeby w okolice startu przyjechać samochodem? Zrezygnuj z tego. Nie ma szans. Nie dojedziesz blisko, nie zaparkujesz, będziesz kierowany na coraz to dalsze objazdy, aż w końcu znajdziesz wolne miejsce parę kilometrów od startu. I być może zdążysz na start dobiec. Odpuść samochód. Wsiądź do tramwaju, autobusu czy kolejki. W tramwajach w maratoński poranek panuje już atmosfera wielkiego święta, każdy pomoże, każdy wskaże drogę. A poznanych ludzi spotkasz później na trasie. Tak się rodzą przyjaźnie!

2. Znajdź swoje miejsce

Strefy startowe po coś są. Po co? Ano po to, żeby uniknąć chaosu na trasie. Ci najlepsi niech startują pierwsi – walczą o miejsca, nagrody, o wyśrubowane czasy. A Ci, którzy ścigają się tylko ze sobą, niech zrobią miejsce strusiom pędziwiatrom. Mniej więcej wiesz, na jaki rezultat Cię stać, więc stań w strefie, która odpowiada Twoim umiejętnościom. No bo co to za frajda wepchnąć się na starcie do grupy trójkołamaczy, jak zaraz po tym oni wszyscy (a także ci nieco wolniejsi) przejadą się po Tobie jak reprezentacja polskich siatkarzy po rywalach?

Pamiętaj, nie jesteś tu sam!

3. Patrz przed siebie

W wielotysięcznym tłumie biegaczy wszystko jest na styk. Biegniesz ramię w ramię, noga w nogę i, przynajmniej na pierwszych kilometrach, czujesz na plecach oddech innych biegaczy. I nagle widzisz zakręt. Chcesz go ściąć i skrócić dystans? Zastanów się. W tej samej chwili zrobią to dziesiątki albo i setki innych osób. Część z nich jest na dobrym kursie, bo przygotowała się wcześniej. A Ty? Nie wpychaj się i nie ścinaj ostro, nie wciskaj się między innych. Każdy manewr zaplanuj dużo wcześniej. Jeśli o zakręcie przypomnisz sobie w ostatniej chwili – odpuść ścinanie. Twoja strata. Trzeba było nauczyć się trasy. Pokornie pochyl głowę i weź zakręt szerokim łukiem.

4. Bądź przewidywalny

Jak już pisałem – w tłumie wszystko jest na styk. Ale zdarzają się sytuacje nagłe. Rozwiązała Ci się sznurówka? Wypadł ci żel? A może przy trasie stoi znajomy, z którym chcesz przybić piątkę? Zanim zrobisz gwałtowny ruch, zastanów się. Jeśli jedziesz samochodem i ktoś wjedzie w tył Twojego auta – to jego wina. Ale w maratonie jest inaczej. Winny jest ten, kto zachowa się nieprzewidywalnie. Nie skręcaj nagle w bok, albo co jeszcze gorsze – nie zatrzymuj się nagle. Za Tobą biegną dziesiątki innych. Czasami mają wzrok wbity w asfalt, czasami słuchają muzyki, czasami ledwo widzą na oczy ze zmęczenia. Jeśli nagle się zatrzymasz, wpadną na Ciebie. A na nich kolejni. Karambol gotowy. Co zrobić? Zaplanuj manewr. Stopniowo odbiegaj do boku. I dopiero wtedy zatrzymaj się i zrób to, co miałeś zrobić.

Pamiętaj, że na trasie nie jesteś sam!

5. Trochę kultury przy stole!

Jesteś głodny i spragniony? Widzisz punkt z wodą lub piciem? Najpierw spójrz na dwie powyższe zasady i w sposób przewidywalny lekko zbiegaj do punktu z wolontariuszami. Nie musisz podbiegać do pierwszego stołu, bo jest tam zwykle straszny tłok. Punkty są bardzo długie i 50 metrów dalej również możesz się posilić. Nie jest łatwo chwycić kubek z wodą i biegnąc dalej popijać. Niektórzy już to potrafią, niektórzy nie.

"

Ale najgorsze, co możesz zrobić, to podbiec do pierwszego stołu i nagle zatrzymać się, żeby napić się wody.

"

Wpadnie na Ciebie tłum biegaczy i nasłuchasz się wielu brzydkich słów. Dlatego: biegnij dalej, do ostatnich stołów. Rozejrzyj się, czy masz wokół siebie trochę luzu. Wtedy zwolnij albo przejdź do marszu.

6. Posprzątaj po sobie!

Najadłeś się? Napiłeś? Czyli trzymasz w dłoni pusty kubek, opakowanie po żelu albo skórkę od banana. Jak się tego pozbyć? Czasami za punktami odżywiania znajdują się specjalne pojemniki. Tam pozbądź się śmieci. Ale wrzucaj je z bliska, a nie przez głowy kilku biegaczy. Jeśli pojemników nie ma, rzuć śmieci na ziemię. Ale nie na trasie i nie pod nogi. Odbij do boku i rzuć śmieci na pobocze, żeby nie przeszkadzały kolejnym biegaczom.

7. Jeśli dajesz z siebie wszystko…

Wiadomo – czasami przychodzi taki moment, kiedy w nosie lub w gardle pewnych rzeczy mamy za dużo. Jak się tego pozbyć? Niewielu maratończyków nosi przy sobie chusteczki, więc trzeba sobie radzić na inne sposoby. Nie wnikam, jakie są Twoje ulubione metody, ale pamiętaj, by to, co z siebie wyrzucasz, nie znalazło się na nogach czy plecach koleżanek i kolegów. Pamiętaj, że ktoś ich będzie przytulał na mecie. Nie zostaw na nich żadnej pamiątki.

8. Daj coś tym, którzy tyle Ci dają

Organizator niejedno ma imię, ale najczęściej spotkasz go pod postacią wolontariuszy. Oni Cię napoją, nakarmią, wskażą drogę, wezwą pomoc, jeśli będzie Ci potrzebna, a w wolnej sekundzie będą Ci kibicować. Pamiętaj, że nie jesteś mistrzem świata, któremu jeden niepotrzebny gest odbierze upragnioną jedną dziesiątą sekundy.

"

Więc nie bój się do wolontariuszy uśmiechnąć i powiedzieć im, jacy są fantastyczni i kochani.

"

W końcu wstali w niedzielę wcześnie rano, wodę na punktach rozstawiali zanim Ty zwlokłeś się z łóżka, cały czas pracują i będą tam stali czekając na ostatniego zawodnika. Komplementuj ich, dziękuj, niech mają też trochę przyjemności z tego, że Ty tak pięknie biegasz.

Pamiętaj o wolontariuszach!

9. Daj też coś tym, którzy na Ciebie patrzą!

Bieganie jest piękne, bieganie sprawia mnóstwo frajdy. Ale jaką frajdę sprawia oglądanie na żywo maratończyków? Stoi taki biedny kibic przy płocie odgradzającym trasę, przed jego oczami przewijają się tysiące sapiących w milczeniu powolnych biegaczy. Kibic widzi jedną tysięczną trasy, nie ma TV, nie ma kamer, więc nie widzi, kto wyprzedza, kto prowadzi, a kto schodzi z trasy. Nie wie, jaka jest dramaturgia rywalizacji. Doceń więc ciężki los kibica biegów długodystansowych i daj mu coś od siebie. Podziękuj za doping, pomachaj ręką, krzyknij coś śmiesznego, przybij piątkę dzieciakowi!

Pamiętaj o swoich kibicach!

10. Prawdziwego maratończyka poznaje się po tym, jak kończy

Docierasz do mety? Pewnie nie masz już sił, pewnie nie biegniesz już nogami, tylko głową. Ale nie zapomnij, że na koniec też trzeba pokazać trochę klasy. Finiszuj z gracją, odbierz zasłużony medal, podziękuj wolontariuszom, a następnie udaj się dalej w głąb miasteczka. Nie twórz tłumu, przecież na metę ciągle wbiegają kolejni uczestnicy. Na mecie maratonu dzieją się różne dziwne rzeczy, więc jeśli trzeba będzie udzielić komuś pomocy, to lepiej, żeby służby medyczne mogły sprawnie do tej osoby dotrzeć. Ucałuj medal i idź dalej. Na gratulacje, przytulanie i słowa podziwu przyjdzie jeszcze czas.

A jeśli zastosujesz się do powyższych zasad, to gratulacje, uścisk i słowa podziwu otrzymasz także ode mnie.

Powodzenia!

Meta. Powodzenia!

Komentarze