BMW Półmaraton Praski – sukces czy porażka?

BMW Półmaraton Praski – sukces czy porażka?

O pierwszym BMW Półmaratonie Praskim było głośno od dawna. Impreza promowana była  wszędzie  i na bogato. Od samego początku  wzbudzała też sporo  kontrowersji . Czepiano się między innymi tego, że:

- żaden to Praski półmaraton, bo samej Pragi jest tam niewiele, za to wielką rolę odgrywa pominięty w nazwie Wawer

- niemal połowa trasy to bieg wielopasmową i ogrodzoną ekranami akustycznymi jezdnią. Natomiast druga połowa trasy to… Powrót tą samą jezdnią

- trasa zapowiadana była jako bardzo szybka – ale niby skąd mieliśmy to wiedzieć, skoro jeszcze nikt tej trasy nie przebiegł?

- wpisowe drogie, a w regulaminie zawodów było kilka bardzo nieprzyjemnych dla biegaczy kruczków

- czy taki półmaraton w ogóle jest potrzebny? W końcu w Warszawie mamy już jedną połówkę – z historią, dorobkiem i klimatem. No i z dużo ciekawszą trasą. Więc po co drugi?

Mimo tych wszystkich wątpliwości na starcie stawiło się ponad 6 tysięcy zawodników. O ocenę półmaratonu poprosiłem kilku biorących w nim udział biegaczy:

na-trasie

Piotr:  pomylone rozmiary koszulek, brak możliwości wymiany, odpowiedź organizatora: nikt nie zapisuje sie na bieg, żeby mieć koszulkę. A jak ci się nie podoba, to możesz się z kimś zamienić. Temat wody, bananów - mega lipa. Biegłem na 2h i nie było wody nigdzie, ludzie podnosili butelki z ziemi. 

Daniel:  Minus - koszulki, woda (podobno) - ja byłem bardziej z przodu, więc temat wody i bananów mnie nie dotyczy.

Marta:  z plusów to były ładne damskie koszulki (moja była w dobrym rozmiarze).

Michał:  Brak wody już na pierwszym punkcie, gdzie przetaczała się dopiero połowa stawki. Na dalszych bajzel kompletny. Wręczanie 1,5 litrowych butelek wody (ktoś myślał???), co powodowało, że chwilę potem nie było wody - bo każdy brał 1,5 litra, upijał parę łyków, flachę w krzaki i biegł dalej.W tym roku - póki co - utłukłem koło 20 biegów organizowanych. Żaden nawet nie zbliżył się poziomem mizerności organizacji do tego biegu.

Patrycja:  Ja też się podpisuje pod każdym zdaniem Michała. Plusów brak, minusów cała lista, a brak wody to już szczyt.

Kasia:  najgorsza to ta organizacja z wodą... Jej brak albo podawanie w dużych butelkach, często zamkniętych, gdzie ja, mając zapocone dłonie, nie mogłam ich otworzyć... No i na mecie nawet zielonego banana me oczy nie ujrzały, a byłam naprawdę głodna....

Edyta:  Na plus: dobrze oznaczona trasa. Na minus: brak wody na trasie (to chyba wszyscy zapamiętają najlepiej z tej imprezy) i woda w 1,5 l butelkach niezły kawałek za metą. Powinna być bliżej, bo już serio myślałam, że tu też się skończyła. Mizerne strefy kibicowania, ogólny chaos organizacyjny, zarówno na punktach z wodą, jak i podobno w depozytach.

Agnieszka:  lekko gazowana Magnesia to nie jest najlepsza woda podczas biegu (może lepiej, że dla nas nie starczyło).

"

No ale za tyle kasy to woda na trasie i jakieś żarcie na mecie powinno być.

"

Hubert:  mi ogólnie podobało się wszystko, bo ja nie piję wody na takim dystansie

Michał:  w potwierdzeniu kwestii "posiłku regeneracyjnego" -> przebierałem się i chłopak obok (ledwo ciepły z wyglądu) pytał, czy mamy cokolwiek „na ząb", bo nie miał nic, a ogólnie było mu już „nie za fajnie". Batony mussli miałem, to dałem. 

Rafał:  z tą wodą rzeczywiście dyskwalifikacja chociaż ja nie doświadczyłem braku (byłem może troszkę bardziej z przodu), brak zupiny na mecie, za to zielone banany były.

Agnieszka:  Jak ja dobiegłam to nawet zielonych bananów nie widziałam.

Marta:  ja większość trasy biegłam z pacemakerami na 1:50 - na ok. 2 km przed końcem jeden z nich krzyczał, że kto chce pobić 1 h 48, to niech daje z nim więc to było fajne. A trasa była rzeczywiście szeroka, więc tłoku nie było.

Kuba:  Ja planowałem biec z zającem na 1h 25min z Bartkiem Olszewskim. Utrzymałem się z grupą, którą prowadził 2-3 km i odpuściłem z powodu kontuzji. Ale tempo rzeczywiście miał równiutkie. Jeśli takie było do końca, to pacemakerów trzeba też uznać za plus.

Marcel:  zające dawały radę... 1:40 praktycznie co do sekundy biegli do 10km, potem nie wiem jak, bo ich przestałem widzieć. Medycy też... choć czasem przesadzali, gość z patrolu medycznego chciał ściągać z trasy dziewczynę, która na chwilę przystanęła... 

Kasia:  obsługa medyczna też wydaje się bez zarzutu... Ci, co padli na moich oczach, byli szybko "ratowani".

Gosia:  a Miasteczko z porównaniem do Orlenu minus 10 do lansu, woda lipa (choć ja jeszcze miałam), ale jak szłam to dobrze, że złapałam wcześniej butelkę bo "zejszłabym" przed metą.

Michał:  Plus widziałem jeden - NAPRAWDĘ ładny medal. Tyle, że okoliczności jego zdobycia są bardzo gorzkie.

To tyle, jeśli chodzi o opinie uczestników. Ja sam miałem okazję kibicować w tym biegu. Do zarzutów dołączyłbym fakt, że cała prawa strona ostatniej prostej zabudowana została obwieszoną reklamami strefą VIP, gdzie leniwie przechadzali się nieliczni wybrańcy, natomiast ci, którzy chcieli gorliwie kibicować swoim bliskim, musieli to robić z piątego rzędu lub przeciskać się na lewą, dużo trudniej dostępną część ostatniej prostej. Wyszło więc, że w imprezie biegowej od biegaczy i kibiców ważniejsza okazała się reklama samochodu.

Najpoważniejszym zarzutem jest, oczywiście, brak wody. Pojawili się tacy, którzy mówili, że poza niedostatkiem wody reszta była w miarę okej. Ale moim zdaniem powiedzieć tak, to jak powiedzieć: "to całkiem dobry samochód. Poza tym, że hamulce nie działają".

Jakie wnioski?

Zapowiadając wielką imprezę i biorąc za udział w niej spore pieniądze, trzeba się liczyć z tym, że oczekiwania będą ogromne, a każde niedociągnięcie zostanie mocno wypunktowane. Pojawiło się kilka błędów, w tym jeden z wodą, który dla biegnących w upale zawodników miał kluczowe znaczenie. Pozostał niesmak, którego nie było dane zawodnikom popić. Przyda się więcej myślenia o zawodnikach, mniej o pijarze.

Organizator zebrał już porządną porcję hejtu, za błędy oficjalnie przeprosił. Pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłym roku uniknie podobnych błędów. A te popełnione w tym roku wynagrodzi biegaczom w sposób, który wszyscy docenią.

przed-ostatnia-prosta

BMW Półmaraton to kolejny bieg ostatniego weekendu, w którym nie wszystko poszło po myśli biegaczy i organizatorów. Poczytajcie o tym, co stało się na  Półmaratonie Gryfa .

Komentarze