8 błędów, które popełnisz w swoim pierwszym maratonie

8 błędów, które popełnisz w swoim pierwszym maratonie

Za niecałe 2 tygodnie tysiące biegaczy staną na starcie 36. PZU Maratonu Warszawskiego. Część z nich to doświadczeni wyjadacze, ale będzie także sporo debiutantów. Co ich czeka? Jak poradzą sobie na morderczym dystansie?

Debiutancie - oczywiście masz prawo do swoich błędów. Ale, jak wiadomo, najlepiej uczyć się na błędach cudzych. Zaoszczędź sobie cierpienia, nie sprawdzaj, jak zachowuje się dusza, która opuści ciało. Przemyśl wszystko jeszcze raz i ucz się na błędach nieco bardziej doświadczonych kolegów.

Oto 8 błędów, które możesz popełnić w maratonie. Możesz mi zaufać, popełniłem je wszystkie:          

1. Nie przemyślałeś sprawy...

Zastanów się - czy decyzji o starcie w maratonie nie podjąłeś zbyt szybko? Czy na pewno jesteś gotowy? Czy dopieściłeś już swoje wyniki w biegu na 10 km i w półmaratonie? Nie ma tam już nic do poprawienia? Pamiętasz o treningu ogólnorozwojowym? Wiesz, co to rozciąganie? Zrzuciłeś już nadwagę, z powodu której zacząłeś biegać? Maraton to nie jakieś tam osiedlowe tuptanie, to nie przebieżka po parku. Od jak dawna biegasz? Jeśli od lat, to możesz mieć jakieś pojęcie o bieganiu. Ale jeśli od miesięcy, to tak wczesny start w maratonie może być błędem.

2. Nastawiłeś się na wynik

Dlaczego zapisałeś się na bieg? Ktoś Ci kazał? Nie? Biegniesz po piękny medal? Nie? To dlaczego? Może dlatego, że jest moda na maratony? Zacząłeś biegać, szybko robisz postępy, zacząłeś od kilku kilometrów, później pierwsze starty na 5 i 10 km, przebiegnięcie połówki było kwestią czasu, więc… STOP! Maraton to nie 4 biegi na 10 km. To tak nie działa. W krótszych dystansach patrzymy na tempo, na życiówki. W maratonie amatora tempo odgrywa mniejszą rolę. Ważniejszą odgrywa odpowiednie gospodarowanie energią. Wiesz, o czym mówię? Nie? To może decyzja o przebiegnięciu maratonu jest błędem…

3. Podkręcisz tempo. Już na początku

Załóżmy, że odrobiłeś poprzednie dwie lekcje albo machasz ręką na moje wątpliwości. Oto stoisz na starcie, zaczyna się wsteczne odliczanie… I co teraz? Jeśli chcesz popełnić mój błąd, to ruszysz zbyt szybko. Maraton ma to do siebie, że zdecydowaną większość dystansu biegnie się w dość komfortowym tempie. Startujesz w wesołym tłumie biegaczy, roznosi Cię energia i aż się prosi, żeby popłynąć z falą, żeby ruszyć mocniej niż zakładałeś wcześniej. To błąd.

"

W maratonie nie jest ważne, jak pięknie i jak szybko pokonasz pierwsze 30 km. Ważne jest, ile sił zostanie Ci na ostatnie kilometry.

"

4. Dobiegniesz do ściany

Poczytałeś o ścianie? Koledzy Ci opowiedzieli, co to takiego? No to może masz jakieś mgliste pojęcie. Ale prawda jest taka, że nie dowiesz się, czym jest ściana, jeśli osobiście nie przyłożysz w nią głową. Najogólniej rzecz ujmując: ściana to potężny kryzys energetyczny. To chwila kompletnej niemocy. Czasami można ją pokonać – głową, sercem albo innymi organami. Ale najczęściej ściana zwala z nóg i reszta dystansu staje się piekłem. Zapominasz o wyniku, zapominasz o bieganiu, byle dotrzeć, byle to się już skończyło… Jak uniknąć ściany? Patrz punkt nr 3.

1442573_39271589

5. Wystroisz się :)

Maraton to święto, więc sprawiłeś sobie nowe, wypasione ciuchy. Buty nówki sztuki, pełen lans, na mecie będziesz wyglądał jak model na wybiegu. Błąd! Nie zabieraj na start niczego, czego nie przetestowałeś wcześniej. Pod słowem „test” rozumiem przynajmniej kilka długich wybiegań w różnych warunkach. Jeśli nie sprawdzisz ciuchów wcześniej, może się okazać, że na Twojej jaskrawej koszulce zagoszczą strużki krwi, a lekkie obtarcie stopy, które odczujesz na pierwszych kilometrach, na mecie zaowocuje potężnymi pęcherzami.

biegacz teskt3

6. Będziesz eksperymentował

Odżywianie. O tym, że maratonu nie da się przebiec bez podjadania i popijania, pewnie już wiesz. Ale nie eksperymentuj. Nie zabieraj ze sobą żeli, których nie sprawdziłeś i nie sięgaj po wszystko, co rozdają wolontariusze. Musisz wiedzieć, jak zareaguje Twój żołądek na dany rodzaj żelu. Sprawdź, czy trzeba go popijać, czy nie. Jeśli tak, bierz go, gdy dostrzegasz już punkt z wodą. Sprawdź, czy popicie banana wodą nie kończy się żołądkową turbulencją. Wiadomo:

"

życiówki tych, którzy niewłaściwie się przygotowali, kończą w przydrożnych toi-toiach…

"

7. Zapomnisz o pogodzie...

Kolejny błąd – niedostosowanie do warunków pogodowych. Pogody nie da się przewidzieć. Nawet, jeśli w dzień biegu ma być pochmurnie, ale słońce wyjdzie choćby na godzinę, a Ty będziesz wtedy na długiej, szerokiej prostej… Jeśli nie będziesz miał chroniącej od słońca czapki, może być po Tobie. Przygotuj ciuchy na każdą ewentualność.

8. ...i o przejrzeniu trasy

Ostatni błąd, który popełniłem: nie sprawdziłem trasy. Przed biegiem organizator publikuje mapę trasy, jej przekrój, czasami nawet zapis video. Przejrzyj dokładnie wszystkie dostępne materiały, dowiedz się, gdzie pod górkę, gdzie z górki, gdzie cień, gdzie słońce. Odpowiednio rozłóż siły, bądź przygotowany na każdą niespodziankę.

Oczywiście jest jeszcze wiele innych błędów, które możesz popełnić. Ja popełniłem tylko 8. Jak to się skończyło? O moim spotkaniu ze ścianą napisałem książkę, którą kupicie w każdym seks-shopie – służy jako narzędzie do masochistycznych tortur.

Lekcję odrobiłem, rezultaty kolejnych maratonów zależały już tylko od aktualnej formy, a nie od kolejnych błędów.

Możecie mnie słuchać albo i nie. Możecie pobiec lekko, możecie też zajrzeć do piekła i pozwiedzać. Najważniejsze: nie zgubcie radości z biegania. Trzymamy kciuki!       

877070_55001081

               

Komentarze